niedziela, 30 października 2011

Refleksja na 1 listopada - „Abyś się znalazł wśród błogosławionych”

 
 Przed nami Uroczystość Wszystkich Świętych. Zapraszamy do refleksji w oparciu o fragment homilii ks. Stanisława Orzechowskiego wygłoszonej 1 XI 1999 r. w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny”.

„Abyś się znalazł wśród błogosławionych”

„Chociaż nie jestem zapalonym sportowcem czy kibicem sportowym, to czasem lubię popatrzeć na niektóre mecze. Podoba mi się, gdy podczas olimpiady prezentowani są różni zawodnicy czy grupy sportowców z różnych krajów. Jest to malownicze i ładne.
Tak robi właśnie św. Jan w dzisiejszym Słowie Bożym: jakby olimpiada wszystkich świętych! I tak jak przy olimpiadzie ktoś objaśniał: „To idą Polacy w biało-czerwonych kolorach, tam idzie Albania…” – tak nam św. Jan trochę wyjaśnia kto idzie (zob. Ap 7, 2-14). Pan Jezus bardzo dokładnie określa, kto to są ci wszyscy święci – ludzie, którzy są już po tamtej stronie, ludzie, którzy nam pomagają. To ogromnie ważne, kochani, żebyśmy dzisiaj nie zapomnieli świętym podziękować […] W większości nasi bliscy zmarli należą do tego pochodu wszystkich świętych – nie mam wątpliwości! I za to im trzeba dziękować.





Święci pomagają nam, ale też pomagają i tym, co przyjdą po nas – nie bądźmy zarozumiali, na stałe nie jesteśmy zasadzeni na ziemi! Pamiętacie tę bajeczkę o rzepce: „Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą”? Ta rzepa wrosła w ziemię i już żyje w ten sposób tyle lat tak, że jakby już nie da rady jej wyrwać. W końcu jednak wyrwą – tak będzie i z nami. Nie bądźmy zarozumiali, że po nas już nic nie będzie. Przyjdą nowe pokolenia – i dobrze, że przyjdą […] Miejsce, w którym jesteśmy, ten kościół akademicki (Kościół pw. Św. Wawrzyna przy ul. O. Bujwida 51 we Wrocławiu stoi na terenie cmentarza), jest miejscem szczególnym, bo tu się spotykają trzy światy, które wspominaliśmy: zmarli oczekujący w czyśćcu, święci w chwale nieba i my – pielgrzymi tej ziemi […] Ale dzisiaj najbardziej dostrzegamy świętych. W jednym zdaniu warto przypomnieć: co to jest świętość, kto to jest święty?

Świętym jest człowiek (po tej lub po tamtej stronie życia), który umie stanąć w postawie krzyża. Co to znaczy „stanąć w postawie krzyża”? Jeżeli jesteś człowiekiem otwartym na Boga i na ludzi, to z góry na ciebie i do ciebie spływa „woda życia” – tak można powiedzieć – to wszystko, co idzie od Boga: życie! Ale przecież ty nie jesteś egoistą, że to wszystko jest tylko dla ciebie, a ludziom pokazujesz pięść czy szpony – taki znowu nie jesteś! Dlatego masz często ręce rozwarte w poziomie – tak, jak w poziomej belce krzyża.

Co to oznacza? Że chcesz to, co ci zostaje dane od Boga, przekazać w lewo i na prawo. To są święci. Nie zazdrościsz, nie jesteś zachłanny na to, co masz, ale dajesz siebie. To są ludzie święci. Biorą od Boga, gdzie jest niewyczerpalne źródło życia i dają na boki. Proszę pokazać mi świętego, który nie miał tej postawy w życiu? Wszyscy ją mieli. I to jest postawa, której musimy się nauczyć tum na ziemi. Tak jak w tej chwili czujemy opiekę naszych przodków nad nami, tak musimy zadbać, by inni, którzy przyjdą po nas, poczuli taką opiekę[…]

Dziś tu w kościele na Mszy Świętej, Pan Bóg daje nam instrukcję, jak mamy jeszcze dokładniej to robić, żeby zasłużyć na błogosławieństwo (Mt 5,1-12). Pierwszym słowem tej instrukcji jest: nie przeklinaj, ale błogosław! […] Dlatego proszę zaniechać klepania „wieczny odpoczynek” bez ustanku. Niech mnie Bóg broni, żebym śmiał się z tej modlitwy, ale nieraz się przyłapałem na tym, że mówię tę modlitwę bezmyślnie i nie wiadomo, o co chodzi. A może po prostu zrób inaczej i powiedz to – jak nie głośno, to półgłosem – stojąc nad grobem: „Błogosławię ci, mamo i dziękuję. Błogosławię ci, tato, i dziękuję. Błogosławię ci, siostro…”. Przełam się. Powiedz coś oryginalnego, coś bardzo prawdziwego; jeśli masz ciepło w sercu w stosunku do brata czy matki, powiedz jej to!

A jeżeli nie masz, a jeżeli wiecznie jakiś żal czujesz i ciągniesz za sobą – na litość Boską, wybacz! Bo cóż ci takiego zrobili, że nie możesz wybaczyć? Wybacz, ale przede wszystkim naucz się błogosławić, czyli dobrze mówić. I to nie po cichu, ale przynajmniej półgłosem! „Błogosławię ci, kolego…” – kiedy staniesz nad grobem kolegi z pracy, którego teraz zająłeś miejsce – „… dziękuję ci za to, że byłeś dla mnie dobry, dziękuję ci za to”.

Trzeba tak trenować, by tę sztukę opanować, bo to jest w końcu miłość. Jeżeli komuś dobrze życzysz, jeżeli komuś błogosławisz, to potem jest ci łatwiej poprzeć słowa czynami; ale zaczyna się od intencji, od ciepłego odruchu serca. Więc nie skąp tego błogosławieństwa swoim umarłym, ale i żywym, bo to jest instrukcja, prowadząca do tego, jak się tam, do grona błogosławionych dostać.

Ja również to trenuję […] Postaraj się, żebyś był wśród tych błogosławionych".

Ks. Stanisław Orzechowski, Orzech na ambonie część I, abyś się znalazł wśród błogosławionych, Wrocław 2002, s. 13-17.

0 komentarze:

Prześlij komentarz